Wsparcie psychologiczne8 marca 2026

Maski nastoletniej depresji

"Mnie się jakoś nie wydaje, żeby ona miała depresję - mówi mama nastolatki, którą na psychoterapię skierował lekarz psychiatra- Jak ją proszę, żeby wyrzuciła śmieci, to nie ma siły, ale jak koleżanki dzwonią, to jakoś ma siłę iść do galerii"

I ja tę rodzicielską niepewność rozumiem nie jako brak zaufania do lekarza, który postawił diagnozę „epizod depresyjny umiarkowany", ale jako kłopot związany z tym, że zachowanie córki nie pasuje do obrazu depresji, jaki rodzice mają w głowie.

  • Dziecko chorujące na depresję „powinno" być smutne, płaczliwe, pozbawione apetytu, cierpiące na bezsenność, z myślami o śmierci.

A tu mamy opryskliwą, wiecznie rozdrażnioną nastolatkę. Cały weekend chodzi w piżamie, scrolluje, objada się chipsami i nie ma siły nawet posprzątać pod łóżkiem. Ale do galerii handlowej pójdzie!

Trudno nie zacząć się zastanawiać, czy to na pewno jest trafna diagnoza. Może to jednak nie choroba, tylko lenistwo?

  • Pewnie byłoby  łatwiej, gdyby nastolatki chorowały tak, jak dorośli - choć warto pamiętać, że u dorosłych też depresja różnie się objawia - jedni tracą apetyt, inni zajadają ból. Jedni budzą się w nocy i nie śpią do rana, inni śpią 12-14 godzin. Niektórzy mają siłę żartować, inni zapijają cierpienie alkoholem.

U dzieci zamiast smutkiem depresja często objawia się bólem brzucha lub głowy, utratą zainteresowań, ale też tym, co my dorośli lubimy nazywać niegrzecznością.

A u nastolatków bardzo często zamiast smutku, w oczy rzuca się złość.

Drażliwość, „wiecznie zły humor", agresja - to częste maski nastoletniej depresji. Żeby rodzicom było jeszcze trudniej zrozumieć co się dzieje z ich dzieckiem, depresyjna drażliwość nakłada się na rozwojową wybuchowość związaną z dojrzewaniem. Ewentualne kłopoty ze snem i zmęczenie mogą być oznaką depresji, ale też częstego u młodzieży niedospania. Trudno samemu ocenić, czy dziecko jest w nastoletnim buncie, czy faktycznie nie ma siły wymieść spod łóżka opakowań po chipsach. To, że biegnie na zakupy z koleżankami, też nie przesądza, że jest zdrowe. Znaczy tyle, że jeszcze ma siłę na niektóre, przyjemne aktywności.

  • Choroba dziecka obciąża jego rodziców - wiąże się z lękiem, czasem poczuciem winy, ale też z niepewnością: na co pozwolić? Ile wymagać? Cisnąć, żeby jednak włożyło dżinsy, czy pozwolić na chodzenie w piżamie? Co ze szkołą?

Jeśli tego niepokoju jest dużo, warto zadbać o wsparcie dla siebie - niekoniecznie specjalisty, ale kogoś, kto był w podobnej sytuacji i może podzielić się doświadczeniem, albo po prostu kogoś, kto z życzliwością i bez pouczania wysłucha tych obaw.

Gdyby to nie wystarczyło, zapraszamy do nas na konsultacje rodzicielskie.

Joanna Sokolińska






























































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































Umów się już dzisiaj na swoją pierwszą wizytę!

Dołącz do grona naszych zadowolonych pacjentów!